sobota, 11 czerwca 2016

Kalendarz w czerwcu- zapomnij!

Drukowany kalendarz

Zgubiłam kalendarz... Taki czerwony, książkowy ze wszystkimi zapiskami dnia codziennego. Mieszkanie przeszukałam, wybebeszyłam wszystkie torebki, biurko w pracy posprzątałam ale kalendarza nie znalazłam. I stanęłam przed problemem jak żyć bez tej mojej drugiej papierowej głowy? Kalendarz w telefonie zaczęłam używać ale to nie dla mnie... ja lubię coś napisać a czasem i z boku obrazki namazać:) Poszłam więc do księgarni, do empiku i do kilku marketów ale w żadnym z nich mojej potrzeby nie spełniłam. No bo kto o zdrowych zmysłach kupuje kalendarz w czerwcu? W środku roku? Nawet nauczyciele swój planner mogą zakupić dopiero od sierpnia. Oj biada.... Ale od czego jest internet i moje zamiłowanie do majsterkowania. Migusiem wynalazłam planner do druku na HALO MISIU troszkę go zmodyfikowałam, wydrukowałam, zbindowałam czarną listwą i mam:) Pełnia szczęścia! 







A Wy jaki macie kalendarz?



13 komentarzy:

  1. Co pomyśli głowa, to ręce zrobią, nawet kalendarz w czerwcu. Super pomysł majsterkowiczko. U mnie kalendarz taki, jak książka gruby, na każdy dzień tygodnia cała strona, kupiony o czasie przed nowym rokiem, leży sobie na biurku i w nim notatki robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój czerwony też zakupiłam w grudniu i teraz tęsknie i płacze z rozpaczy no ale cóż- czas biegnie trzeba sobie radzić:) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny:)

      Usuń
  2. Super pomysł na kalendarz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i polecam te sposób każdemu zapominalskiemu:)

      Usuń
  3. Ja mam mały ze Zwierciadła - dzięki czemu często biorę go ze sobą - i zawsze mam pod reką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie takie małe kalendarze są za małe...Ja to lubię robić bazgroły na całą stronę:)

      Usuń
  4. Mój jest zwykły, standardowy, książkowy...wiecznie zapaćkany notatkami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak zapaćkane notatkami są najlepsze:)

      Usuń
  5. Ha, jeszcze może się znajdzie:) u mnie tak bywa, znajduje się, gdy już nie jest potrzebne:)
    Ja mam kalendarzyk jak najmniejszy, żeby do torebki się zmieścił i prawie nigdy go nie używam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny ;) Ja mam taki malutki z jakieś gazety damskiej, ale w sumie to nie wystarcza mi i często zapiski jeszcze robię na dodatkowych karteczkach, "fruwających" po całej torebce ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś też w połowie roku zgubiłam kalendarz, który przecież organizuje całe moje życie... Na szczęście w taniej książce znalazłam przecenione. Ale pomysł DIY jest lepszy. Bo można całkowicie dopasować do swoich potrzeb :)
    Twój jest bardzo ładny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda bardzo fajnie! Ja noszę ze sobą po prostu zwykły zeszyt. Do robienia codziennych notatek, list zakupów i planowania tygodnia sprawdza się lepiej niż większość kalendarzy :D

    OdpowiedzUsuń